Deportivo La Coruña
LevanteAutor: Jakub Jabłoński — Ekspert piłkarski specjalizujący się w Pucharze Polski, Segunda División i Serie A
Ostatnio zarówno Deportivo, jak i Levante dostarczają swoim kibicom mnóstwo emocji, a ich mecze pełne są niespodziewanych zwrotów akcji. Problem w tym, że efektowna gra zbyt często nie idzie w parze z oczekiwanymi wynikami. W najbliższej kolejce obie drużyny zmierzą się na Estadio Riazor, gdzie będą chciały nie tylko zaprezentować atrakcyjny futbol, ale przede wszystkim wrócić na zwycięską ścieżkę i zainkasować komplet punktów.
„Biało-niebiescy” świetnie wystartowali w tegoroczne rozgrywki, zdobywając osiem oczek w pierwszych czterech kolejkach. W tym czasie galiści ograli między innymi brązowego medalistę poprzedniego sezonu, Villarreal, wygrywając 3:2. Potem przyszła jednak seria czterech spotkań bez zwycięstwa, choć w trzech z tych meczów to podopieczni Antonio Hidalgo przewyższali rywali pod względem oczekiwanych goli (xG). Świetnym przykładem jest domowe starcie z Betisem (1:1), w którym przewaga w xG wynosiła 2.09 do 0.80.
W ostatniej kolejce Deportivo uległo Realowi Sociedad 2:3. Do przerwy? A właściwie przed upływem godziny gry, galiści stracili trzy bramki, ale potem zdołali strzelić dwa gole i po czerwonej kartce Marina w 66. minucie mocno naciskali, niemal odwracając losy spotkania. Mimo gorszych wyników, poziom prezentowany przez zespół Hidalgo daje podstawy, by sądzić, że zwycięstwa wkrótce wrócą.
Tym razem jednak o komplet punktów będzie trudniej, bo kadra Deportivo jest mocno przetrzebiona. Wyleczeni? Nie – kontuzjowani są napastnicy Aubameyang (5 goli i 2 asysty w tym sezonie) oraz Eddachchouri (12 trafień i 4 asysty w poprzednich rozgrywkach Segundy). Uraz wykluczył też Casado, czyli piłkarza wypożyczonego z Barcelony. Do tego za czerwoną kartkę zawieszony został Amatucchi, który w sześciu z siedmiu ligowych spotkań grał od pierwszej do ostatniej minuty. Wobec braku dwóch środkowych atakujących Hidalgo w poprzednim meczu odstąpił od sprawdzonego 4-4-2 i przeszedł na 4-2-3-1. Nawet taka zmiana nie gwarantuje jednak, że straty uda się w pełni zrekompensować.
Drużyna Luísa Castro ma na koncie zaledwie jedną wygraną w siedmiu kolejkach, ale za to jaką! Pod koniec sierpnia walencki zespół rozbił Betis aż 5:2, co do dziś pozostaje jedyną porażką Sevillan w obecnych rozgrywkach La Liga. Charakteru tej ekipie nie brakuje – w poprzedniej serii gier Levante zremisowało z Sevillą 3:3, najpierw przegrywając 0:2, później doprowadzając do wyrównania i znów tracąc gola, by w dziesiątej minucie doliczonego czasu uratować punkt.
Znacznie gorzej wygląda jednak defensywa. W trzech ostatnich meczach Levante straciło dziesięć bramek, a rywale stworzyli sobie sytuacje o łącznej wartości 9.05 xG. Sztab szkoleniowy musi pilnie poprawić grę pod własną bramką, bo w przeciwnym razie drużyna spędzi sezon w dolnych rejonach tabeli.
Jeśli chodzi o zdrowie, dochodzi do siebie Eiong, który rozpoczął już częściowe treningi z zespołem. W dalszym ciągu w lazarecie pozostają zaś Sotelo i Primo. Dodatkowym problemem dla gości jest postawa na wyjeździe: u siebie Levante zdobyło w trzech meczach dziesięć bramek, podczas gdy w czterech spotkaniach poza domem tylko jedną. To sprawia, że wyprawa na Riazor będzie poważnym sprawdzianem dla walenckiej ofensywy, która na obcych boiskach niemal nie istnieje.
Deportivo A Coruña (4-2-3-1): Román – Navarro, Jiménez, Ede, Quagliata – Villares, Soriano – Cruz, Asp Jensen, Yeremay – Nsongo
Nie zagrają: Casado, Aubameyang, Eddachchouri (kontuzje), Amatucchi (dyskwalifikacja)
Trener: Antonio Hidalgo
Levante (4-4-2): Ryan – Tolyan, Dela, Ndukwe, M. Sánchez – V. García, Rey, Olazagasti, Brugué – Romero, Musuai
Nie zagrają: Sotelo, Primo, Eiong (kontuzje)
Trener: Luís Castro
Mecz poprowadzi Manuel Jesús Orellana Cid. W bieżącym sezonie Primera División arbiter ten sędziował cztery spotkania, pokazując średnio 5.75 żółtych kartek i odgwizdując 29.75 fauli na mecz. W tych czterech występach sięgnął również raz po czerwoną kartkę i podyktował jeden rzut karny. W poprzednich rozgrywkach Segundy jego średnia wynosiła 6.23 żółtych kartek na spotkanie. Po awansie do wyższej ligi styl prowadzenia meczu przez Orellanę Cida praktycznie się nie zmienił – sędzia nadal często sięga po dyscyplinujące środki i nie szczędzi upomnień.
Obie ekipy nie wygrały od czterech kolejek, ale sytuacja Levante wydaje się znacznie bardziej niepokojąca. Walencjanie fatalnie spisują się w meczach wyjazdowych, gdzie w czterech spotkaniach uzbierali zaledwie dwa punkty. Deportivo u siebie przegrało tylko z Sevillą (0:1), za to pokonało Valencię (3:1) i zremisowało z Elche oraz Betisem (oba 1:1). W ostatnim domowym występie galiści wyraźnie przewyższali rywala pod względem jakości stworzonych sytuacji (xG 2.09 wobec 0.80), ale zawiodła skuteczność. Biorąc pod uwagę atut własnego boiska i słabe wyjazdowe statystyki Levante, warto postawić na zwycięstwo Deportivo, które wyceniono na 2.13.
Osobny wątek to kwestia bramek. Forma defensywy Levante pozostawia wiele do życzenia – dziesięć straconych goli w trzech ligowych występach to wynik, który Deportivo może z powodzeniem wykorzystać. Galiście strzelali w siedmiu z ośmiu spotkań, ale ani razu nie zachowali czystego konta. To oznacza, że przyjezdni też powinni mieć szansę, by wreszcie odnaleźć celownik na wyjeździe. Jeśli chodzi o atut z przodu, nawet bez Aubameyanga i Eddachchouriego gospodarze mają w składzie Yeremaya Hernándeza, który w minionym sezonie zanotował 11 goli i 10 asyst w 38 meczach Segundy. Po urazie wraca do swojej najlepszej dyspozycji, a w poprzedniej serii nie tylko wpisał się na listę strzelców przeciwko Realowi Sociedad, ale był też jednym z wyróżniających się graczy. Z uwagi na kłopoty obu ekip w defensywie typujemy mecz z przynajmniej trzema golami – ponad 2.5 bramki po kursie 1.92.
Typ redakcji ma charakter wyłącznie informacyjny i nie jest konkretną rekomendacją do obstawiania. Każdy użytkownik powinien wykonać własną analizę przed podjęciem decyzji o zakładzie.
Deportivo La Coruña4-2-3-1
Levante4-4-2Levante ostatnio radzi sobie dobrze, a ich gra w ofensywie wygląda naprawdę solidnie. W takich meczach goście potrafią stworzyć sobie sytuacje i wykończyć przynajmniej jedną z nich.
Skoro ta drużyna regularnie zdobywa bramki, zakład na to, że strzeli co najmniej raz, wydaje się wart swojej ceny. Kurs 1.89 daje tu pewien margines bezpieczeństwa – przy takiej formie ataku to opłacalna opcja.
Levante prezentuje ostatnio solidną, poukładaną grę i to jest dla mnie argument, by oczekiwać wyraźnego zwycięstwa gości. Handicap (-1.5) przy kursie 7.20 to w tej sytuacji zagranie z logiką — dyspozycja drużyny z Walencji powinna przełożyć się na wygraną różnicą co najmniej dwóch bramek.
Levante nie mogą wiecznie przegrywać. Najwyższy czas, żeby w końcu wygrali.
Mecz Deportivo La Coruña z Levante w LaLidze to dla mnie typ na obie drużyny strzelą. Gospodarze wrócili do najwyższej klasy rozgrywkowej i nie zamierzają bronić się całym zespołem – sami grają ofensywnie i dają rywalom swobodę w ataku.
Właśnie dlatego spodziewam się bramek z obu stron. Deportivo nie wystawia autobusu, tylko stara się grać futbol, co powinno zaowocować golami zarówno dla nich, jak i dla Levante.
Mecz w La Coruñi to dla mnie sytuacja, w której warto spojrzeć na gospodarzy szerzej niż przez pryzmat ich passy bez zwycięstwa. Owszem, Deportivo nie wygrało od czterech kolejek, ale w starciu z Betisem na własnym stadionie wykreowało sytuacje warte 2,09 oczekiwanego gola przy zaledwie 0,80 rywali. Remis 1:1 nie zmienia faktu, że piłkarze z Galicji regularnie docierali pod bramkę przeciwnika.
Levante ma natomiast wyraźny problem z grą na wyjeździe – jedenaście bramek w siedmiu meczach brzmi nieźle, ale tylko jedna z nich padła poza domem w czterech spotkaniach. Dwa razy było 0:0, dwa razy goście przegrali. Do tego defensywa gości nie wygląda stabilnie: piętnaście straconych goli w siedmiu kolejkach, z czego dziesięć w trzech ostatnich. Owszem, rywale byli mocni, więc nie przenoszę tych liczb automatycznie na najbliższy mecz.
Na Riazor spodziewam się, że Deportivo będzie miało więcej przestrzeni do konstruowania akcji pozycyjnych i gry skrzydłami. Podoba mi się, jak Yeremay potrafi ciągnąć piłkę między liniami i brać na siebie odpowiedzialność. Problem w tym, że strata Obameyanga – pięciu ligowych goli – Eddachchuriego, Casado i zawieszonego Amatucchiego to poważne osłabienie. Dlatego nie sięgam po wysoką forę i nie zakładam obowiązkowego pogromu.
Świadomie biorę pod uwagę ryzyko remisu – cztery podziały punktów w ośmiu meczach Deportivo to mocny argument przeciw hurraoptymizmowi. Mimo wszystko przewaga własnego boiska, bardziej konkretne akcje ofensywne gospodarzy i słaba skuteczność Levante na wyjazdach skłaniają mnie do postawienia na czystą wygraną Deportivo w podstawowym czasie. Ryzyko jest realne, więc stawiam ostrożnie.
Mecz w La Coruñi to dla mnie sytuacja, w której warto spojrzeć na gospodarzy szerzej niż przez pryzmat ich passy bez zwycięstwa. Owszem, Deportivo nie wygrało od czterech kolejek, ale w starciu z Betisem na własnym stadionie wykreowało sytuacje warte 2,09 oczekiwanego gola przy zaledwie 0,80 rywali. Remis 1:1 nie zmienia faktu, że piłkarze z Galicji regularnie docierali pod bramkę przeciwnika.
Levante ma natomiast wyraźny problem z grą na wyjeździe – jedenaście bramek w siedmiu meczach brzmi nieźle, ale tylko jedna z nich padła poza domem w czterech spotkaniach. Dwa razy było 0:0, dwa razy goście przegrali. Do tego defensywa gości nie wygląda stabilnie: piętnaście straconych goli w siedmiu kolejkach, z czego dziesięć w trzech ostatnich. Owszem, rywale byli mocni, więc nie przenoszę tych liczb automatycznie na najbliższy mecz.
Na Riazor spodziewam się, że Deportivo będzie miało więcej przestrzeni do konstruowania akcji pozycyjnych i gry skrzydłami. Podoba mi się, jak Yeremay potrafi ciągnąć piłkę między liniami i brać na siebie odpowiedzialność. Problem w tym, że strata Obameyanga – pięciu ligowych goli – Eddachchuriego, Casado i zawieszonego Amatucchiego to poważne osłabienie. Dlatego nie sięgam po wysoką forę i nie zakładam obowiązkowego pogromu.
Świadomie biorę pod uwagę ryzyko remisu – cztery podziały punktów w ośmiu meczach Deportivo to mocny argument przeciw hurraoptymizmowi. Mimo wszystko przewaga własnego boiska, bardziej konkretne akcje ofensywne gospodarzy i słaba skuteczność Levante na wyjazdach skłaniają mnie do postawienia na czystą wygraną Deportivo w podstawowym czasie. Ryzyko jest realne, więc stawiam ostrożnie.
Levante ostatnio radzi sobie dobrze, a ich gra w ofensywie wygląda naprawdę solidnie. W takich meczach goście potrafią stworzyć sobie sytuacje i wykończyć przynajmniej jedną z nich.
Skoro ta drużyna regularnie zdobywa bramki, zakład na to, że strzeli co najmniej raz, wydaje się wart swojej ceny. Kurs 1.89 daje tu pewien margines bezpieczeństwa – przy takiej formie ataku to opłacalna opcja.
Levante prezentuje ostatnio solidną, poukładaną grę i to jest dla mnie argument, by oczekiwać wyraźnego zwycięstwa gości. Handicap (-1.5) przy kursie 7.20 to w tej sytuacji zagranie z logiką — dyspozycja drużyny z Walencji powinna przełożyć się na wygraną różnicą co najmniej dwóch bramek.
Levante nie mogą wiecznie przegrywać. Najwyższy czas, żeby w końcu wygrali.
Mecz Deportivo La Coruña z Levante w LaLidze to dla mnie typ na obie drużyny strzelą. Gospodarze wrócili do najwyższej klasy rozgrywkowej i nie zamierzają bronić się całym zespołem – sami grają ofensywnie i dają rywalom swobodę w ataku.
Właśnie dlatego spodziewam się bramek z obu stron. Deportivo nie wystawia autobusu, tylko stara się grać futbol, co powinno zaowocować golami zarówno dla nich, jak i dla Levante.
Mecz odbędzie się 16 października 2026 roku o godzinie 21:00 na Estadio Riazor w ramach LaLiga.
Deportivo ma kilku kontuzjowanych zawodników: Aubameyanga, Eddachchouriego i Casado. Dodatkowo Amatucchi jest zawieszony za czerwoną kartkę.
Analitycy przewidują zwycięstwo Deportivo, biorąc pod uwagę atut własnego boiska i słabe wyjazdowe statystyki Levante. Kurs na wygraną gospodarzy wynosi 2.13.
Typuje się, że w meczu padną co najmniej 3 gole, czyli ponad 2.5 bramki, po kursie 1.92. Oba zespoły mają problemy defensywne.
W Levante kontuzjowani są Sotelo i Primo, a Eiong dopiero wraca do treningów. Dodatkowo zespół słabo radzi sobie na wyjazdach, zdobywając tylko jedną bramkę w czterech meczach poza domem.
Mecz poprowadzi Manuel Jesús Orellana Cid, który w tym sezonie LaLiga średnio pokazuje 5.75 żółtych kartek na mecz.